hmmm, tak se mysle, ze zyje po to by nauczyc akceptowac samego siebie... czlowiek, ktory nie potrafi kochac samego siebie podobnoz nie bedzie potrafil prawdziwie pokochac drugiej osoby, moze nawet i dlatego, ze nie bedzie potrafil uwierzyc, ze ta druga osoba moglaby go obdarzyc takowym uczuciem, skoro nie potrafi kochac sam siebie?
ogladam i czytam, mysle i rozmyslam i jest tak wiele warstw i znaczen homoseksualizmu, tak wiele tematow, ktore sa warte zastanowienia, na ktore nie zawsze sa jednoznaczne odpowiedzi, ze az sie boje i zastanawiam nad wlasnym jestestwem, czy akceptuje do konca samego siebie??
a jakiez trudnym jest to pytanie, kiedy wiem ponad wszelka watpliwosc, ze takim sie po prostu urodzilem i zmienic tego nikt (ani ja) nie potrafi - coz innego pozostaje ponad akceptacje samego w takim razie siebie?
a skoro mi przychodzi tak ciezko z akceptacja - skoro srodowisko gejowskie jest samo w sobie homofobiczne, jak mozna wymagac od reszty spoleczenstwa by bezkrytycznie akceptowali nas, gejow?
jedno wiem, to co napisalem powyzej - homoseksualizm to nie jest choroba, ktora mozna wyleczyc, to zjawisko tak naturalne, jak matka natura tego chcial! Na wszystko potrzeba czasu...
niektorzy mowia, ze jest to kwestia milosci... to prawda, dlaczego mialbym nie kochac tego, kogo chce kochac?
sobota, 25 grudnia 2010
niedziela, 30 maja 2010
bezkresny maj
historie z 1997 sie przypominaja w tym miesiacu, niestety, no i oczywiscie historie lubia sie powtarzac, a my z nich nic nie potrafimy sie nauczyc...
Ja chyba tez niewiele sie nauczylem przez te lata, jakbym wracal do punktu wyjscia, kiedy nie lubilem siebie i tego kim jestem - moze faktycznie to jest moj najwiekszy problem - akceptacja samego siebie...
bo dopoki nie nauczysz sie kochac samego siebie, nie bedziesz potrafil prawdziwie kochac nikogo innego - the queen can tell you this secret ,,,
Ja chyba tez niewiele sie nauczylem przez te lata, jakbym wracal do punktu wyjscia, kiedy nie lubilem siebie i tego kim jestem - moze faktycznie to jest moj najwiekszy problem - akceptacja samego siebie...
bo dopoki nie nauczysz sie kochac samego siebie, nie bedziesz potrafil prawdziwie kochac nikogo innego - the queen can tell you this secret ,,,
niedziela, 16 maja 2010
wyjatkowo zimny maj
Choc zimno i wietrznie na dworze, to rzepak potwierdzil swa forme i wykwitl szalona zolcia na polach - w wyjatkowych ilosciach w okolicach moich sie pojawil i nastroil mnie niezmiernie pozytywnie - do tego jakis skowronek kilka nut dorzucil - zaba tez co spac powinna dala sie poslyszec - pieknie jest i cudnie bo, choc wyjatkowy zimny, to jednak juz jest MAJ...
niedziela, 4 kwietnia 2010
40latek
nooo, na to jeszcze 8 lat, ale wlasnie sobie pomyslalem, ze tacy ludzie to musza sie niezle starac, zeby wyjsc na ludzi... wezmy takiego ibisza, nawet on w wieku lat 40tu nie wyglada najlepiej, bez tapety czy odsysania sie nie pojazuje publicznie,,, czy w takim razie majac tyle lat na karku nie mozna byc soba? trzeba udawac kogos innego, piekniejszego? to trudne, ja tak nie potrafie, przeciez dla mnie kosmetyki koncza sie na pascie do zebow, zelem pod prysznic i szamponie!!! nie bede potrafil sie zmusic do uzywania kremiku Q10 !!!!!
od tej pory wiec postanawiam sie nie pokazywac na zdjeciach, nie bede pozowac, nie bede sie usmiechac, wszystko po to by rozklad moj nie zostal udokumentowany, urodzin juz tez obchodzic nie bede, jeno imieniny, bo nie chce pamietac ile mam lat...
niedoczekanie jednak wasze by zapomniec o trzecim kwietnia - oczy wydlubie i nie zapomne do kocnca zycia ;-)
kazdy sie starzeje, nawet Kuba co ledwo rok skonczyl...
PS = fajne te swieta, mozna sie jakos na nowo z rodzina polaczyc, a wodka wa takich chwilach wcale nie jest wrogiem ;-)
od tej pory wiec postanawiam sie nie pokazywac na zdjeciach, nie bede pozowac, nie bede sie usmiechac, wszystko po to by rozklad moj nie zostal udokumentowany, urodzin juz tez obchodzic nie bede, jeno imieniny, bo nie chce pamietac ile mam lat...
niedoczekanie jednak wasze by zapomniec o trzecim kwietnia - oczy wydlubie i nie zapomne do kocnca zycia ;-)
kazdy sie starzeje, nawet Kuba co ledwo rok skonczyl...
PS = fajne te swieta, mozna sie jakos na nowo z rodzina polaczyc, a wodka wa takich chwilach wcale nie jest wrogiem ;-)
sobota, 3 kwietnia 2010
Coraz blizej Chrystusowego
Kurde - za rok swieta Wielkiej Nocy wypadaja dopiero 24 kwietnia, niezle, co nie? a ja mialem nadzieje, ze przypadna akurat na moje 33 urodziny, a tutaj klapa ;o)
Dzisiaj fantastyczna pogoda, po prostu cudnie jest na zewnatrz, a mi sie jakos nie chce wychodzic___
Wczoraj mi dymila instalacja elektryczna po wlaczeniu pralki na program 95 stopni celsjusza, fajowo, co nie? ciekawe ....
Dzisiaj fantastyczna pogoda, po prostu cudnie jest na zewnatrz, a mi sie jakos nie chce wychodzic___
Wczoraj mi dymila instalacja elektryczna po wlaczeniu pralki na program 95 stopni celsjusza, fajowo, co nie? ciekawe ....
niedziela, 28 marca 2010
"We are in our 30's, of course we are damaged"
We are damaged people, drawn together ;-)
Nic dodac nic ujac, wiekszosc swojego czasu spedzamy na lagodzeniu objawow uszkodzen psychicznych spowodowanym wystawieniem na niekorzystne oddzialywania innych istot ludzkich ;-) Im starsi tym ich wiecej, syzyfowa praca ...
Czasami nie chcac pomocy innych zamknieci w sobie psujemy cos co moze byc mile proste i przyjemne...
Zycie prostym byc powinno :o) Jesli nie jest znaczy ze sami je sobie komplikujemy ...
W zasadzie to nie wiem, czy nadal w to wierze, czy faktycznie az tak bardzo mozemy/potrafimy wplywac na swoje zycie? Czy to jest tylko i wylacznie kwestia podejscia? Cokolwiek sie dzieje, moje podejscie sprawia, ze zycie nadal jest proste i przyjemne? Karma zawsze wraca, dlatego nie uciekam nawet przed anonimowa zyczliwoscia...
"I imagine what my body would sound like - slammin against those rocks,
and when it land will my eyes be closed or open?"
Zmierzamy ku nieuniknionemu - cokolwiek to mialoby byc - zeby oczy sie usmiechaly ...
"It is worth taking the risk of being wrong" - w powiazaniu w byciu komus potrzebnym, kto znajduje w komfort w przebywaniu w mojej obecnosci ... kto nie potrafi w zyciu zrobic wszystkiego samodzielnie, po co komu czlowiek samowystarczalny? musze sie czuc komus potrzebny, nie tylko do przytulania, seksu, pieszczot, ale rowniez do rozmow ___ lub przede wszystkim ...
Nic dodac nic ujac, wiekszosc swojego czasu spedzamy na lagodzeniu objawow uszkodzen psychicznych spowodowanym wystawieniem na niekorzystne oddzialywania innych istot ludzkich ;-) Im starsi tym ich wiecej, syzyfowa praca ...
Czasami nie chcac pomocy innych zamknieci w sobie psujemy cos co moze byc mile proste i przyjemne...
Zycie prostym byc powinno :o) Jesli nie jest znaczy ze sami je sobie komplikujemy ...
W zasadzie to nie wiem, czy nadal w to wierze, czy faktycznie az tak bardzo mozemy/potrafimy wplywac na swoje zycie? Czy to jest tylko i wylacznie kwestia podejscia? Cokolwiek sie dzieje, moje podejscie sprawia, ze zycie nadal jest proste i przyjemne? Karma zawsze wraca, dlatego nie uciekam nawet przed anonimowa zyczliwoscia...
"I imagine what my body would sound like - slammin against those rocks,
and when it land will my eyes be closed or open?"
Zmierzamy ku nieuniknionemu - cokolwiek to mialoby byc - zeby oczy sie usmiechaly ...
"It is worth taking the risk of being wrong" - w powiazaniu w byciu komus potrzebnym, kto znajduje w komfort w przebywaniu w mojej obecnosci ... kto nie potrafi w zyciu zrobic wszystkiego samodzielnie, po co komu czlowiek samowystarczalny? musze sie czuc komus potrzebny, nie tylko do przytulania, seksu, pieszczot, ale rowniez do rozmow ___ lub przede wszystkim ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)